Ja np każdy mecz oglądam w szaliku. I nie obchodzi mnie czy komus to nie pasuje- mi jest z tym dobrze
w domu uwazaja, ze jestem dziwna
ale trudno. czasem nawet ponosi mnie do tego stopnia, ze robie sobie atmosfere jak na hali, czyli: pelno żarcia, flaga, szalik, picie, telewizor rozkrecony do 100% glośności i Dorotka kibicuje :p ale rodzinka sie przyzwyczaila i sami gospodaruja czasem tak, aby na mecz zdazyc i obejrzec go. Ale nie lubie pokazywac im swoich emocji
jak mi sie chce ryczec to wychodze gdzies daleko, np do łazienki
ale zdarza sie, ze placze przy nich, albo krzycze, to wtedy oni wychodza daleko ode mnie, bo sie boją
ale jak ktos siedzi obok mnie i mowi jakie z naszych chlopakow sieroty bo cos i cos i sros (specjalista od denerwowania mnie: szwagier ) to sie wkurzam!
Jak na hali to gardło zdzieram rowniez 100%, moze czasem 110%
lubie krzyczec, a tam mozna tak na maksa. i placze na hymnach zawsze
to juz u mnie norma, ale to emocje wychodza, wiec wiadomo, ze czlowiek sie wzrusza 
koncze! sie rozpisalam!
Jak na hali to gardło zdzieram rowniez 100%, moze czasem 110%
koncze! sie rozpisalam!